Powiew optymizmu.
Opublikował/a fiolka w dniu 6 marzec 2009
Hmmm… (powracam do starej onetowskiej jeszcze tradycji :) )
Dziś rano stwierdziłam, że tydzień depresji to za dużo o 7 dni. No i przecież nadżerka, biopsja i zakrzywiona macica oraz atopia i alergia u dziecka to jeszcze nie koniec świata.
Teraz depresja przeszła na Karola, który szuka wniosków urlopowych w domu. Chce wziąć u mnie i Jasia urlop do rodziny i domu. Być może coś tam przeszło na Jasia, który wczoraj nie dał żyć biednej matce zanosząc się, a to od płaczu, a to od śmiechu, oczywiście z trzema trzydziestominutowymi przerwami na drzemkę i kilkoma krótkimi na papu. Ogólnie i jednowyrazowo: dramat.
Aczkolwiek Karol rację ma: urlop od Jasia przyda nam się stanowczo. Dlatego też choćby nie wiem co, to postaramy się iść na tą osiemnastkę w Spale. O!
Jutro jedziemy do LuxMedu na pobranie krwi – zaczynam przeżywać, jak to przeżyje moje dziecko. Poza tym postanowiłam, że jutro zrobimy sobie urlop od naszego gospodarstwa domowego. Pojedziemy na zakupy i w ogóle będzie fajnie. W końcu jutro nasze malutkie święto.
A propos święta, to sama nie wiem, jak Karol wytrzymał ze mną 2 lata, z czego rok pod jednym dachem…
Idź ktoś ze mną na fitness/aqua aerobik (czyt. zagoń i zmobilizuj) za rozsądną cenę po godz. 19 – dzień tygodnia nie gra roli, weekendy odpadają. Na razie (czyt. od wczoraj) robię (pół)brzuszki. Wczoraj było tylko 40 – więcej mi mąż nie pozwolił. Żebym jeszcze tak słodkiego nie lubiła i miała więcej czasu na gotowanie zdrowych rzeczy… Wciąż mam 4 nadprogramowe centymetry w pasie i jakiś 5 w biodrach. Biust jest ok (80D), chociaż w rozmiar 40 to już ledwo się mieszczę, a kiedyś to było 36 w porywach do 38.. Bo generalnie było się filigranowym dziewczątkiem jeszcze 2 lata temu.

Kasia powiedział/a
Czasem zastanawiam się czy w życiu bywają chwilę zupełnego spokoju, takiego bez problemów…Trzymam kciuki i wiem, że wszystko będzie dobrze :* Zmieniłam adres bloga, wyślę nowy na NK :*