Bad, busy week..
Opublikował/a fiolka w dniu 27 luty 2009
Dzięki Bogu, już piątek!
Czyli zostało mi “tylko” sprzątanie i przygotowywanie się na kolokwium poniedziałkowe.
Mam zdecydowanie dość! Wszystkiego! Najchętniej skuliłabym się przyjmując pozycję kłębka zwaną także embrionalną, przykryłabym się kołdrą i przespała resztę życia. Ale nic z tego.
Powoli, bardzo po woli wracam na u(sz)czelnie. W poniedziałki 3 godziny laborek z zeszłego roku i gdyby nie to, że mam je zaliczone na 4 to pewnie bym chodziła na nie z radością, a tak to mi się zwyczajnie nie chce. Oj jak mi się nie chce!
W ogóle ten tydzień był masakryczny. W poniedziałek przeżywałam jak Jasiek przeżyje moje zajęcia. We wtorek przeżywałam to, jak Jasiek przeżyje szczepionkę. A w środę to już w ogóle przeżywałam wizytę z Jasiem u alergologa. A wczoraj – szkoda gadać..
Wizyta u alergologa nastroiła mnie bardzo optymistycznie z naciskiem na bardzo. Dowiedziałam się, że mój syn może być uczulony na wszystko, nawet na witaminę C lub D3; że ma nasilone ataki AZS i najprawdopodobniej nie dbam o niego tak, jak powinnam, bo jego skóra wygląda strasznie. Zastanawia mnie tylko ile razy dziennie mam go smarować. 10? 15? Skoro 4 nie wystarczają (dermatolog mówiła o dwóch razach). Super optymistycznie zapowiada się walka z NFZ i MZ o indywidualną refundację leków, a konkretnie jednego, czyli kolejnego paskudnego hydrolizatu mleka krowiego (chyba tak to się nazywa), który kosztuje krocie,czyli ok. 150-200 zł za puszkę. Nas najzwyczajniej w świecie nie stać… W przyszłym tygodniu będzie pobieranie krwi na badania alergiczne, też się będę denerwować oczywiście.
Wczorajsza wizyta u doktorka była jeszcze bardziej optymistyczna, a wizja biopsji i wykrzywionej macicy jeszcze lepsza…
Jak złapię lepszy humor to się odezwę… Może mnie nie zjedzą “pozytywne” myśli.
PS. Tu będzie wkrótce parę przepisów. Ale strona jest w budowie, bo jakiś “dizajn” jej muszę wymyślić. A na razie nie mam czasu.
PSS. Mój niedobry syn* skończył dziś pół roku. Radujcie się ze mną!
___
(*) nie chce spać, jeść, wychodzą mu zęby (3 miesiąc), nie ma ochoty sam siadać, ale stać i skakać to chce – chodziłby najchętniej, ale jeszcze nie umie, nie daje sobie obciąć paznokci, drapie się okropnie itd. itp.

Karii powiedział/a
“Mam zdecydowanie dość! Wszystkiego! Najchętniej skuliłabym się przyjmując pozycję kłębka zwaną także embrionalną, przykryłabym się kołdrą i przespała resztę życia. Ale nic z tego.” Oj, słuchaj, podejdź do tego bardziej optymistycznie, najlepiej zacznij od gorącej kapieli i porządnego wyspania sie, bez tego kolokwium pójdzie spac za Ciebie;)
Hm, powiedzenie nie martw się jest raczej nei na mniejscu. Myśle, że powiedzenie wierzę w Ciebie i oferuję pomoc jest nieco lepsze :) Zyczę więc poza tym wszystkim duzo siły i zdrowia. Tego nigdy za wiele.
terazona powiedział/a
Po pierwsze cieszę się z święta Jasia:) Po drugie trzymam kciuki, żeby bój z NFZ zakończył się pomyślnie, a po trzecie…. po trzecie to wierzę, że sobie poradzisz i z alergologiem i ze swoim zdrowiem, bo co tu dużo kryć – bardzo silna z Ciebie Kobieta:)
flux powiedział/a
Oj, masz tango argentyńskie z tym wszystkim! Dlaczego musisz chodzić na lab, skoro masz zaliczone?
PS. Zalinkowałam Cię u siebie. :)
makota powiedział/a
Jako, że u Mateusza obiecałam się już nie odzywać, napiszę tutaj :)
Miałam nadzieję, że dostrzegłaś żart i ja również odebrałam to żartobliwie. A wspomniałam o tym, bo po prostu czasem zdarza się, że gdy żartuję, ludzie biorą to bardzo do siebie i potem jest problem, a mnie jest głupio ;)
Owszem, z humanistami bardzo dobrze się rozmawia, co nie zmienia faktu, że często zarzucają “nam” jakieś dziwne rzeczy :D
A’propos, co studiujesz?
Odnośnie notki – niestety nie znam się na dzieciach, mlekach, ani alergiach, więc nic sensownego nie jestem w stanie napisać. Mogę jedynie posłać duży uśmiech dla Was na pocieszenie :)
fiolka powiedział/a
Makoto, uśmiech przyda się zawsze.
Flux, to jest tak, że mam i nie mam zaliczone, bo ścieżki na uniwerku (chemia) i polibudzie (ochrona środowiska) się nie zgadzają, co oznacza, przynajmniej teoretycznie, że na niektórych przedmiotach robi się, co innego, w praktyce jednak wychodzi inaczej. Niestety niektórym profesorom nie da się tego wytłumaczyć… Ciekawym jest to, że gdybym robiła te dwa kierunki na tych dwóch uczelniach równolegle -nie byłoby problemu. Ech.. życie. Gdyby nie to, że mi się strasznie nie che, to bym się nawet cieszyła, bo laborki ogólnie lubię, a i na państwo doktorostwo na zakładzie narzekać nie można.
Ps. Ja Cię również :)
flux powiedział/a
Hihi, a ja akurat prowadzę laborki na OŚ, ale tym podlegającym pod Bio. :)
Dużo zdrówka dla Jasia! :*