:)
W niedziele wreszcie wracamy do domu:)
W środę mam pierwszy egzamin :/ Bez odbioru!
2 comments 29 Styczeń 2010
tytuł zjadło
Ok, ok! Coś w starym roku wypadałoby jeszcze napisać. I tak mnie już co poniektórzy poganiają, nic że niedawno wypoconego maila dostali – chcą więcej.
Ale o czym to ja mam pisać? Bo już sama nie wiem. Jesteśmy nudni i przewidywalni to i życie nasze takie.
Jasiński rozwija się pięknie i rośnie jak na drożdżach. Jak chomik wygląda tylko wtedy, kiedy leży na plecach, czyli niezwykle rzadko, bo raczej preferuje boki i przede wszystkim brzuch. Gadać chce, ale słowa grzęzną mu tu przed krtanią i stoi me dziecię z rozdziawioną buzią i się za pomocą migowego dogaduje. Kontaktowy jest niesamowicie i wszystko rozumie, choć nie wszystko chce zrozumieć (“nie rusz”, “zostaw”, “nie wolno”, “przestań” jakoś do niego nie docierają ). Czasem wyjdzie mu coś fajnego pokroju “yba dziadzia”, ale na razie są to pojedyncze przypadki. W razie czego, jakby się kto pytał, pieski robią “koko” ewentualnie “gogo”, a kotki “nie”.
Yoozeq głośno chrapie w sypialni – jakbyście chcieli posłuchać to mam nagrane. Zmęczony jest po pracy i noszeniu Johnny’ego, któremu wychodzą czwóreczki – nic to, że jeszcze nie ma jednej dwójki na dole, że o trójkach nie wspomnę (ale to akurat tak jest, że trzonowe wychodzą przed kłami podobno). Nie dziwię się nijak małżonkowi, że pada na twarz po przyjściu z pracy, po 10 godzinach w nowej firmie na okresie próbnym tez bym padała.
Jak jesteśmy przy Karola nowej pracy, to mi też jest ciężko, że nie mam męża przy sobie te 12-14h na dobę, że nie ma mi kto robić herbaty, która teraz najbardziej lubię, że nie ma kto wstawać do Jaśka, jak mi się nie chce lub jak tracę cierpliwość. Nie narzekam. Zaciskam zęby i robię co do mnie należy. Czasem tylko nie wytrzymuję i płaczę wieczorem w poduszkę z tęsknoty, ale został już tylko miesiąc, który szybko minie i znów będziemy razem. Znów będę się pieklić, bo coś jest nie tak jak ja chce, ale będę mieć tą cudowną pewność, że ktoś mnie przytuli wieczorem, jeśli będę miała ochotę i powie że wszystko będzie dobrze :)
Nowa praca Ślubnego pokrzyżowała nam plany świąteczne. Chcieliśmy je spędzić tylko we trójkę, ale byliśmy u moich rodziców. Może na Wielkanoc się uda. Chciałabym.
Teraz szykuje się nasz pierwszy wspólny Sylwester. Pierwszy normalny wspólny Sylwester w ogóle. Bez nerwów, że Karol musi wstać do pracy na 5 albo że ma dyżur od północy na helpdescowym telefonie. W tym roku nie idzie już do pracy w ogóle. Wigilie tez miał całą wolną. Miłe prawda?
Ziewa mi się, więc życzę spokojnej nocy (bardziej sobie niż Wam) i
Szczęśliwego Nowego Roku 2010. Żeby był lepszy niż ten, ale gorszy od następnego!
1 comment 31 Grudzień 2009
Pisenka na dziś
Sixpence None The Richer “Kiss me”.
Tak jakoś mnie naszło. To przez Muzyczną Pocztę UKF na Trójce..
Chce nowego Heya, a przede wszystkim chcę mieć czas na przesłuchanie..
I nie chce kolokwiów! Bardzo nie chce. Tymczasem sesja już na początku lutego:/ To bardzo mało czasu.
Jakby zawitał tu św. Mikołaj, to marzy mi się musztardowy sweterek w serek z Reserved za 49.99 :) rozmiar L.
Ogólnie t stwierdziłam, że czas pokolorować moją szafę, bo jest czarno-szaro-granatowo-brązowo-biała z niewielką domieszką czerwieni, kroplą zgniłej zieleni i turkusu. Smutna taka..
2 comments 6 Listopad 2009
