Pisenka na dziś

Sixpence None The Richer “Kiss me”.
Tak jakoś mnie naszło. To przez Muzyczną Pocztę UKF na Trójce..

Chce nowego Heya, a przede wszystkim chcę mieć czas na przesłuchanie..
I nie chce kolokwiów! Bardzo nie chce. Tymczasem sesja już na początku lutego:/ To bardzo mało czasu.

Jakby zawitał tu św. Mikołaj, to marzy mi się musztardowy sweterek w serek z Reserved za 49.99 :) rozmiar L.
Ogólnie t stwierdziłam, że czas pokolorować moją szafę, bo jest czarno-szaro-granatowo-brązowo-biała z niewielką domieszką czerwieni, kroplą zgniłej zieleni i turkusu. Smutna taka..

Add comment 6 listopad 2009

22

Mam 22 lata. Nic się nie zmieniło.. Zmarszczek nie mam, może cieni pod oczami większe niż rok temu. I schudłam, trochę. Zamiast w dużą 40/ małe 42 wepchnę tyłek w duże 38, a jak wciągnę brzuch to nawet w normalne 38 w postaci spodni rurek.
Mały obkupiony na zimę – może padać śnieg, nawet większy niż w zeszłym tygodniu. Swoją drogą, nie pamiętam śniegu przed moimi urodzinami.

Żonie kodowanej też życzę wszystkiego najlepszego… A co!

3 comments 22 październik 2009

Zbieranina

Mnóstwo myśli kołacze mi się po głowie. Nie wiem nawet od czego zacząć.

Może od rzeczy najważniejszych, czyli od Jasia. Pokonaliśmy zapalenie oskrzeli i zapalenie ucha. Wojna trwała niemal 2 tygodnie, ale się udało. Jednak nie pociesza mnie fakt, że Jaś był chory w ogóle. Panicznie boje się marszu alergicznego, który widziałam na przykładzie Przemcia – chorowanie od października do kwietnia; antybiotyk, zastrzyk, antybiotyk, zastrzyk, a po kilku latach zagrzybiony organizm i wątroba powiększona o 2 palce. Nie dziękuję, chyba postoję.
Pani doktor W. z LuxMedu w Łodzi bardzo, ale to bardzo niemiło mnie rozczarowała. Chyba jakiś przedstawiciel medyczny siedzi w jej kieszeni, co mnie akurat nie dziwi – normalny proceder w tym kraju, ale tekstu “To po co pani mi głowę zawraca, skoro widział go laryngolog” to jej chyba nie wybaczę. Bagatelizowania biegunki i wymiotów u Jasia też nie.

Przejdźmy dalej. Uczelnia. Wracam. W pełnej krasie i do tego szarżując, bo na dzienne. A co? Wszystko jest dla ludzi. Najwyżej nie dam rady, ale za to nie będę pluła sobie w brodę, że nie próbowałam! Coś mi się wydaje, że ciężko będzie.

Next. Frustracje. Oj, dużo tego. Ostatnio jestem straszną zołzą, co się wszystkiego czepia i wszystko jej nie pasuje. I wiecie co? Mam do tego prawo, tak jak i Wy!
Staram się nie denerwować, bo złość piękności szkodzi, a ja nie do końca umiem sobie z nią radzić (ze złością, nie urodą), ale czasem się nie da.
Ostatnio wkurza mnie jedno forum dla młodych matek spod flagi o2.pl, sami zgadnijcie które. W zasadzie to wkurza nie samo forum, ale konkretnie administracja oraz użyszkodniczki, o pardom, użytkowniczki.
Zresztą rzeczone, tak jak i ja, biadolą zgodnie na administrację i ogólna organizację forum. I pal licho, jakby z tym coś robiły, ale nie, polaczkowatość z nich wychodzi. Poględzić to poględzimy, ale żeby coś zmieniać, żeby gdzieś napisać, to nie, bo i po co. A jak ktoś chce pomóc i udogodnić, to zgnieciemy jak pchłę. W sumie to, to jeszcze jest do wytrzymania, wystarczy wrzucić na luz i zlewać, przecież jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, ale docinków osobistych, także pod względem dzieci oraz ogólnej nietolerancji w guście “ja mam swoja rację ty masz swoją, ale moje jest bardziej mojsza niż twojsza” to już nie będę akceptować. Zresztą zajrzyjcie sobie tu i ówdzie i zobaczcie jak mamusie się do siebie zwracają i jak wyrażają tolerancję w kierunku mających inne zdanie. Wypisałam się z tego wariatkowa :), myślę, że wyjdzie mi na zdrowie.
Pozostając w temacie forum, to zauważyłam też, że wszystkie młode matki są kurami domowymi w tradycyjnym pojęciu tego słowa albo się na takie kreują. Czyli, że wszędzie “dans lans bans”. Jak mówi mój małżonek “powariowali z tym karate”!
W tym miejscu, ja się pytam, gdzie nakazali młodym matkom siedzieć przez 24h w domu i opiekować się dzieckiem, nie dopuszczać do tej opieki ojca i dalszej rodziny i jeszcze usługiwać temu ojcu? A może to je jestem za bardzo wyemancypowana? Nie wiem, w każdym bądź razie siedzę cicho i nie przyznaję się, że u mnie w domu chłop sprząta, zmywa, a nawet prasuje, jak ja nie mam ochoty, ba nawet dzieciaka umie przewinąć, wykąpać i a nawet uśpić jak trzeba, że o karmieniu nie wspomnę.
Frustracji ciąg dalszy, czyli polskie drogi, a raczej chodniki, bo z tych na razie korzystam. Zapewniam kierowców, że wcale nie są lepiej wykonane.
Nie wiem czy wiecie, ale w Łodzi większa część chodników, szczególnie tych, przy drogach osiedlowych (poza strefą zamieszkania) wcale, a wcale nie służy do ruchu pieszych. Kwitnie na nich handel pudełkowy i biznes parkingowy. Czasami, tych co parkują na chodniku, nie zostawiając nawet 1,5 cm miejsca na przejście (ten, kto pisał przepis mówiący o min 1,5 m, to niepoprawny marzyciel), mam ochotę wrzucić do wora, a wór do jeziora, Hańcza, bo najgłębsze! Ja rozumiem, że czasem nie ma jak, ale 200m od całkowicie bezpłatnego parkingu po prostu nie wypada

1 comment 3 październik 2009

Previous Posts


Kalendarz

grudzień 2009
P W Ś C P S N
« lis    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Najnowsze komentarze

Najnowsze wpisy

Statystyki



statystyka statystyka statystyki

Meta